niedziela, 9 kwietnia 2017

Piekło kobiet. O Opowieści Podręcznej Margaret Atwood

Minął już jakiś czas odkąd przeczytałam Opowieść Podręcznej Margaret Atwood, ale nadal pozostaję pod jej wrażeniem. Chociaż przedstawia dystopijną wizję rzeczywistości, jest to powieść porażająco aktualna, której niektóre fragmenty wydają się wręcz cytatami z wypowiedzi niektórych polityków lub innych "osobistości" wyrażających się z pogardą o kobietach i ich prawach. 
handmaids-tale-atwood

Planowałam ten tekst na Dzień Kobiet, ale że ostatnio nie najlepiej (delikatnie mówiąc) panuję nad organizacją swojego czasu, pojawia się dopiero dziś. I dopiero dzisiaj dokonałam kilku jego poprawek: wcześniej miałam pomysł, żeby zestawić cytaty z Opowieści Podręcznej z wypowiedziami aktualnie rządzących polityków, duchownych, dziennikarzy, jednak nie miałam siły ponownie wyszukiwać tych okrutnych i absurdalnych twierdzeń, a o dziwo nie pamiętałam niektórych wypowiedzi na tyle dokładnie, żeby zacytować je z pamięci (najwidoczniej moja psychika wyparła je w odruchu obronnym). Ostatecznie stanęło na tym, żeby po prostu polecić Wam powieść Atwood i przytoczyć kilka fragmentów. Książka jest warta uwagi także ze względu na to, że niebawem ma się pojawić serial oparty na tej historii (premiera 26 kwietnia).

Ale od początku: Opowieść Podręcznej to wydane w latach 80. dzieło kanadyjskiej pisarki Margaret Atwood – przejmująca i świetnie napisana literacka wizja niedalekiej przyszłości, w której dokonuje się piekło kobiet. Na terenie Stanów Zjednoczonych utworzono Republikę Gileadzką, w której ultraortodoksyjne siły pełnią totalną władzą na społeczeństwem. Radykałowie powołują się na specyficzną interpretację Starego Testamentu i usiłują wcielić ją w życie. Wiara, obowiązek, posłuszeństwo – to hasła wyrażające politykę Republiki Gileadzkiej. W jego klasowym społeczeństwie każdy ma ściśle wyznaczone miejsce, a zwłaszcza kobiety. Historię poznajemy z perspektywy jednej z nich, tytułowej „Podręcznej”. Kim są podręczne? To najniższa klasa kobiet w społeczeństwie Gileadzkim, które służą wyłącznie do prokreacji. Noszą charakterystyczne czerwone szaty, nie mogą pracować, uczyć się, pisać ani czytać, tok ich dni jest ustalony, nie mogą niczego posiadać, a jedynie mogą być posiadane – każdy wyżej postawiony mężczyzna może mieć podręczną, aby zwiększyć swoje szanse na spłodzenie potomka. 
opowiesc-podrecznej
Sama pisarka przyznała, że pisząc Opowieść Podręcznej, odwoływała się do zwyczajów i nakazów, które niegdyś rzeczywiście dotyczyły kobiet w niektórych społecznościach. Powieść Atwood ma nadal wiele wspólnego z aktualną sytuacją kobiet, więcej niż mogłoby się wydawać. Jak głosi jeden z fragmentów powieści: Jesteśmy dwunogimi łonami, niczym więcej: świętymi naczyniami [s. 125] (wszystkie cytaty pochodzą z wydania M. Atwood, Opowieść Podręcznej, tł. Zofia Uhrynowska-Hanasz, Poznań 1998), można ten fragment zestawić chociażby z cytatem pochodzącym z podręcznika do nauki wychowania do życia w rodzinie: nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, "siewcą", natomiast jej ciało "glebą", w której będzie wzrastało nowe życie. (Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas V-VI szkoły podstawowej, red. Teresa Król, 2014, s. 97). Podczas lektury byłam przerażona, jak wiele analogii udało mi się dostrzec między literacka wizją a rzeczywistością. Dlatego stwierdziłam, że warto chociaż przytoczyć kilka fragmentów z Opowieści Podręcznej. Bazując nawet na poniższych fragmentach, można zadać sobie pytanie, czy niezachwiane przekonanie, że prawa kobiet zostały uzyskane raz na zawsze, nie jest jednak naiwne.

[o początku szaleństwa]
Po katastrofie zastrzelili prezydenta, z automatu skosili cały Kongres i wojsko ogłosiło stan wyjątkowy. A potem zwalili to na ekstremistów islamskich. 
Zachować spokój mówili w telewizji. – Panujemy nad sytuacją. Osłupiałam. Wszyscy osłupieli. Nie mogliśmy uwierzyć. Żeby tak cały rząd... Jak oni się tam dostali? Jak to się mogło stać?
A doszło do tego, kiedy zawiesili konstytucję. Powiedzieli, że to czasowe. Nawet nie było żadnych demonstracji. Ludzie siedzieli po domach i gapili się w telewizory, czekali na jakieś wskazówki. Nie było nawet żadnego konkretnego wroga, przeciw któremu można by się obrócić.
– Widzisz – powiedziała mi Moira przez telefon. – Już się szykuje.
– Ale co się szykuje? – spytałam.
– Poczekaj, to zobaczysz. Wszystko do tego zmierzało. Możemy najwyżej walić głową w mur, ty i ja, kochasiu. [s. 159]

[o aborcji]

Mężczyźni mają na sobie białe fartuchy, jak te, które noszą lekarze czy pracownicy naukowi. Znajdują się tu nie tylko lekarze i naukowcy, są jeszcze inni, musiała być dziś rano łapanka. Każdy ma zawieszoną na szyi tabliczkę informującą, za co został stracony: rysunek przedstawiający ludzki płód. A więc byli lekarzami, dawniej, kiedy takie rzeczy były legalne. Nazywano ich producentami aniołków. Zostali zdemaskowani teraz przy okazji badania dokumentów szpitalnych albo raczej – skoro większość szpitali widząc, co się święci, poniszczyła swoje dokumenty - przez donosicieli: byłe pielęgniarki czy pary pielęgniarek, jako że świadectwo pojedynczej kobiety przestało być wiarygodne; przez innych lekarzy lub wreszcie przez kogoś oskarżonego, kto mszcząc się na wrogu albo po prostu odgrywając się na innych rozpaczliwie usiłował ratować własną skórę. Chociaż donosicieli nie zawsze ułaskawiano. [s. 35-36]

[gwałt]

Druga trzydzieści wypada podczas Wyznawania. Właśnie Janina opowiada o tym, jak w wieku lat czternastu padła ofiarą zbiorowego gwałtu i miała skrobankę. […]
– Ale czyja to była wina? – pyta Ciotka Helena unosząc w górę tłusty palec.
– Jej wina, jej wina, jej wina – skandujemy unisono.
– Kto ich sprowokował? – Ciotka Helena promienieje, zadowolona z nas.
– Ona. Ona. Ona.
– A dlaczego Bóg dopuścił do takiej strasznej rzeczy?
Żeby dać jej n a u c z k ę. Dać jej n a u c z k ę. Dać jej n a ucz k ę. (…)
– To była moja wina - mówi. – Moja własna wina. Ja ich sprowokowałam. Zasłużyłam na ten ból. [s. 67]

[poród]

Teraz nie ma już mowy nawet o znieczuleniu. Ciotka Elizabeth powiedziała, że tak jest lepiej dla dziecka, ale również: "Do niewiasty powiedział: >Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci...>”. [s. 103]

Wstrzymujemy oddech, podczas gdy Ciotka Elizabeth ogląda noworodka: dziewczynka, biedactwo, ale dobre i to, przynajmniej wszystko jest z nią w porządku. [s. 115]

[kobieta]

„Niechaj kobiety stroją się w skromne szaty – mówi – a wstydliwość, wstrzemięźliwość niechaj im towarzyszą, niech nie zaplatają włosów, unikają złota, pereł i kosztownych ubiorów. Niech (jak przystoi niewieście bogobojnej) stroją się w cnoty. Niech kobieta uczy się w milczeniu i z całym poddaniem. - Tu spogląda po nas – z całym – powtarza – poddaniem. Niech się nie waży pouczać czy wynosić ponad mężczyznę, jej sprawą jest milczeć. Albowiem Adam został stworzony pierwszy, a dopiero potem Ewa. I to nie Adam dał się zwieść, lecz kobieta, popełniając tym samym wykroczenie. Pomimo to jednak może zostać zbawiona przez urodzenie dziecka, o ile żyć będzie w wierze, miłosierdziu, świątobliwości i wstrzemięźliwości. [s. 204]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz